poniedziałek, 25 lipca 2011

Candy w Moteczkach Aneczki.


Kolejne candy na które się zapisałam. Jednak szczęścia w losowaniu brak... :-)

niedziela, 17 lipca 2011

Kupiłam ostatnio...


Kupiłam ostatnio kilka zupełnie niedrogich książek. Część z nich przeczytałam już wcześniej . Z innymi dopiero przyjdzie mi się zmierzyć podczas urlopu . :-)
Już się nie mogę doczekać ...

piątek, 15 lipca 2011

Maria Ulatowska - Sosnowe dziedzictwo

„Sosnowe dziedzictwo” to magiczna, pełna pogody ducha i życzliwości historia o tym, jak los czasami pomaga nam być szczęśliwym i spełnionym . . .”


Anna Towiańska otrzymuje w spadku otoczony sosnowym lasem przedwojenny dworek z jeziorem w kujawskiej miejscowość –Towiany. Jest kobietą pełna uroku osobistego , życzliwą i przyjazną . Są i inne ujmujące nas postacie . Poznajemy panią Irenkę , pana Dyzia –parkingowego i artystę malarza , weterynarza Grzegorza, Jacka samotnie wychowującego sześcioletniego syna Florka , mecenasa Witkowskiego... Jest nawet pies Szyszka …
Spełniają się marzenia , ludzie się wspierają . Pojawia się szansa na miłość .
Jakie są moje odczucia względem książki. Skończyłam ją czytać i czegoś mi w niej zabrakło… Pewnie myślicie dlaczego? W powieści wszystko jest zbyt idealne . Piękna główna bohaterka , spadek, cudowna miejscowość, mnóstwo przyjaciół zawsze chętnie niosących pomoc w trudnych sytuacjach, itd.
W kolejnych rozdziałach książki poznajemy skomplikowane dzieje dworku w Towianach oraz wojenną historię rodziny .
Wątek interesujący , który szczerze mówiąc najbardziej mnie zaciekawił .
Powieść Pani Marii Ulatowskiej czyta się szybko , przyjemnie , jednak wolę odrobinę inną literaturę . Plus za okładkę .

Książkę miałam przyjemość przeczytać w ramach akcji " Włóczykijka " .
Dziękuję .
Ocena +4/6

środa, 6 lipca 2011

Czytam ...


Książka wzrusza...

candy 3


candy 2

I o Michałku...

http://mojewypieki.blox.pl/2011/07/Polecane-Waszej-uwadze.html

Wciąż pada i pada ...

I mamy jesień latem. Wciąż pada i pada ... Nadrabiam czytelnicze zaległości . 
A wczoraj między "  deszczem a deszczem  " udało mi się ujrzeć tęczę . 
Nawet zdjęcie pstryknęłam z radości . ;-)
To chyba dobry znak... Jak myślicie ?
Pozdrawiam .

Włóczykijka po raz drugi... " Mariola , moje krople ... "


Powieść Małgorzaty Gutowskiej – Adamczyk 
             „ Mariola, moje krople...”  
zabiera nas w czasy PRL-u  .
Rok 1981 to czas  stania w długich kolejkach, jedzenia na kartki , pustych półek , cenzury , „ Solidarności ” .
Bohaterami powieści są pracownicy teatru z małego miasteczka niedaleko Wrocławia. Ich życie pozornie  toczy się „ normalnie” . Próbują wystawić sztukę, na którą mają przyjść Rosjanie i partyjna „ władza ”   . Każdego dnia stoją w kolejkach, załatwiają lewe interesy           w celu pozyskania świeżego mięsa, niedostępnego w sklepach, pędzą bimber a nawet hodują w piwnicach teatru maciorę. Dyrektor Zbytek  próbuje radzić sobie z  trzecią już żoną, która dla kariery potrafi oddać się w każde męskie ramiona i romansuje  z sekretarką Mariolą, której z kolei w głowie jedynie dyrektorski fotel . Reżyser próbuje nie „ położyć ” przedstawienia   mimo , że nikt nie ułatwia mu pracy, nie stawiając się na kolejnych próbach. A co zabawne aktorzy przygotowują równolegle antyrosyjski dramat i prokościelną "Pastorałkę". Wszyscy  chętnie spotykają się na  pogawędkach w bufecie Amelii. Towarzysz Martel  z uporem  próbuje flirtować z żoną Zbytka i sprawdzić co się dzieje w teatrze. Tymczasem  członkowie Solidarności drukują nielegalne ulotki w celu obalenia obecnego ustroju  i  nieświadomie mają wpływ na wprowadzenie stanu wojennego...
Książka bawi do łez . Pani Małgorzata stworzyła książkę pełna humoru i zabawnych sytuacji. Świetne dialogi i humor sytuacyjny sprawia , że czyta się ją jednym tchem.

Książkę otrzymałam  w ramach akcji Włóczykijka  dzięki Wydawnictwu „ Świat Książki ”. 
Polecam !  
Ocena 5/5