piątek, 18 października 2013





 

 


Córki swoich matek

Autor: Joanna  Miszczuk
seria/cykl wydawniczy: Matki żony czarownice tom 3
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 10 września 2013
liczba stron: 448

 

Nowa powieść autorki bestsellerowych „Matek, żon, czarownic”!
Berlin 2011. Joanna Górecka, dla przyjaciół Asia, spotkała wreszcie miłość swojego życia. Do ślubu z Kemalem pozostało zaledwie kilka miesięcy. W tym czasie Asia poznaje losy kolejnych niezwykłych kobiet ze swej rodziny. Aurora, przyjaciółka Galileusza, bezwzględna Olimpia, Madelaine, ambitna dama dworu francuskiej królowej Marii Leszczyńskiej – każda z nich wiodła życie pełne emocji, pasji i tajemnic… Ale życie Asi także nie jest wolne od napięć i dramatycznych wydarzeń. Wyczekiwany ślub nagle staje pod znakiem zapytania, upragniona praca również, jako że Julian, pierwszy mąż Joanny, na wszelkie sposoby próbuje zaszkodzić byłej żonie. Wszystko to jednak przestaje być ważne, gdy dwunastoletnia córka Asi, Kamila, znajdzie się w niebezpieczeństwie…


Okładka książki  i informacje o książce pochodzą z netu.

Wielu z nas nie zna losów swoich przodków . Niekiedy z powodu różnych zawirowań życiowych nie pozostają nam po nich nawet pamiątki. Wspomnienia bywają ulotne, pamięć zgubna…
Są tacy , którzy tworzą rodzinne drzewa genealogiczne . Bohaterka powieści „Córki swoich matek „  miała szczęście dostać w spadku pamiętniki  , listy a nawet pierścień miłości i pojednania . 
Wraz z każdym tłumaczonym słowem przenosi się a my z nią w świat wielkich wydarzeń i postaci historycznych . Prawie każda  kobieta z jej rodu była szczególna a jej losy niezwykłe: Aurora, Olimpia , Madeleine...Urzekły mnie po prostu . Szczególnie Aurora , która dla szczęścia swego mężczyzny wyrzekła się miłości ...
Do gustu najbardziej przypadły mi wątki historyczne w powieści. Wydarzenia z życia Asi mniej mnie zainteresowały , choć nie mogę powiedzieć , że ta część fabuły jest słaba . Tu raczej chodzi o moje osobiste gusta . Lubię książki historyczne. Wprawdzie w tym przypadku autorka zapewnia nas ,że bohaterowie jej książek są fikcyjnie , ale tak umiejętnie przenosi nas w przeszłość , ze trudno to zauważyć .
Pierwsze strony powieści czytało mi się dość opornie . Kolejny rozdział wciągnął mnie już ta bardzo , że zarwałam noc na przeczytanie " Córek..."
Polecam na jesienne wieczory , gdy szaro i smutno za oknem. :-)




Moja ocena 5/6 oraz plus za okładkę .

2 komentarze: