sobota, 10 marca 2012

Tragedii nie było...

Ostatnimi czasy mało się tu udzielam. Książki czytam , a jakże . Na ich recenzje na blogu jednak czasu brak.
Powodów jest kilka . Jasne , że praca zawodowa , dzieci i dom...
Ja jednak postanowiłam zrobić sobie sama prezent na 40 - te urodziny i wreszcie zakończyć naukę jazdy samochodem i zdać egzamin.
To juz trzecie podejście ...;-)
Ale ponoć do trzech razy sztuka.
Ostatnio byłam na egzaminie trzy lata temu. Test zdałam , jazdę oblałam ... i więcej na egzaminie się nie zjawiłam. Teraz poszłam po rozum do głowy i zaczynam od nowa.
Dziś znów usiadłam za kierownicą . Adrenalina jak na Formule I . :-)
A skoro moja nowa i bardzo miła pani instruktor z prawie bordowymi wypiekami na buzi ( miała ze mną pod górkę , oj miała ) orzekła , że " tragedii nie było" to... jedziemy znowu za tydzień !
Talent nie może się zmarnować. :-D

11 komentarzy:

  1. Życzę ci powodzenia i mam nadzieję, że jak najszybciej wrócisz do blogowania ;D

    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do mnie:

    papierowyazyl.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia, tym razem się uda!

    OdpowiedzUsuń
  3. No ambitnie:) Ja tez się poddałam i za kółkiem więcej nie usiadłam. Ale powoli dojrzewam do zmiany decyzji.. Życzę Ci powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddawaj się . Jeżdżę fatalnie , ale postanowiłam podejść do tego z dystansem . Żartuję z siebie i siadam za kierownicę, chociaż nogi ze strachu mi drżą. Bez prawka jak bez ręki. :-) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. POwodzenia w jezdzie ! Och mnie tez to czeka ... tak sie boje pierwszego oblania za kierownica :)mam nadzieje, ze nie poddam sie :)) POwodzenia jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki. Dasz radę . Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Bożenko, ja zdałam za 7 razem więc głowa do góry. Nie ilość podejść do egzaminu świadczy jak się jeździ. Trzymam kciuki, żeby trzeci raz był ostatnim zakończonym sukcesem.

    OdpowiedzUsuń